SCD na MARSH Airsoft Events AURORA 202

SCD na MARSH Airsoft Events AURORA 202

https://fb.me/e/6wsQRGzxz

ALFA ALFA ROMEO

Na imprezę, z naszej perspektywy (tj. Olsztyna) z drugiej strony Polski, ruszyliśmy w składzie Bartosz, Piter i Wiktor. Wyruszyliśmy jeszcze w piątek i zgodnie z tradycją kilku ostatnich imprez noc przed grą spędziliśmy w hotelu. Piątek wykorzystaliśmy również do rejestracji i chronowania replik. Pozdrawiamy sąsiadów z pokoju obok – SRU.

Graliśmy po stronie Niebieskich pod dowództwem Szturmana. Po dotarciu na start o 5.30 szybkie szpejowanie, naklejenie taśm identyfikacyjnych i chwilę po 6 rozpoczęliśmy wykonywanie przydzielonego nam zadania – odnalezienia trzech skrzyń w terenie i odniesieniu ich do miejsca ześrodkowania w północno-wschodniej części terenu. W ramach plutonu Wilk 4 działaliśmy z ekipami KRUK @Night Walkers. Po dotarciu do pierwszego punktu nasza ekipa zajęła się szukaniem skrzyni a dwie pozostałe ruszyły po kolejne. W drodze na punkt jedyny ,,kontakt,, mieliśmy z zającem. Na punkcie zeszło nam z 2 godziny kiedy dotarł komunikat, że przyjdzie po nas inny pluton i w ramach eskorty dotarliśmy wszyscy z 4 skrzynkami do HQ. Następnego 2-3 godziny zeszły nam wyjeździe na zupę oraz przygotowaniu naszego ,,bunkra,, z agrowłókniny. Kolejne 2-3 godziny zeszły nam na ochronie konwoju z wyżej wspomnianymi skrzynkami. Niestety wpadliśmy w zasadzkę, która skończyła się zniszczeniem przez Zielonych naszego konwoju. Godzinnego respa wykorzystaliśmy na sen. Po respie HQ wyznaczyło nam zadanie dołączenia do Podpalaczy Mostów oraz GOCI. Zajęliśmy skrzyżowanie, na którym dostaliśmy zadanie zniszczenia trzech pojazdów w terenie. Po zniszczeniu drugiego z nich udaliśmy się na parking, aby przezbroić się na nockę.

Noc mieliśmy zacząć o północy, aby trochę odpocząć (już ok. 25km w nogach), ale finalnie wyszliśmy z bunkra około 23 podczas walk o maszt radiowy. Sztab łączył ekipy w większe ugrupowania, więc musieliśmy czekać jednocześnie pomagając w obronie HQ. W końcu dostaliśmy zadania, aby wraz z ekipą MIWO ruszyć na skrzyżowanie i podjąć jakiś pakunek. Niestety wychodząc ze sztabu trafiliśmy pod ogień niedobitków Zielonych. Po wyczyszczeniu terenu i uleczeniu rannych ruszyliśmy w ośmiu na zadanie. Na naszym skrzyżowaniu spotkaliśmy około 20 Zielonych zajmujących punkt – wyniku starcia możecie się domyślać. Kolejnego godzinnego respa po 2 w nocy również przespaliśmy. Wstaliśmy lekko zmarznięci i razem z Kolegami z HAWKS ASG Team i FlashBang Squad ruszyliśmy rozrabiać w okolicy HQ Zielonych czego efektem było złożenie ich masztu nadawczego przed godziną 6. Wydarzenia następnych półtorej godziny to już nasza słodka tajemnica, niemniej byliśmy w południowo-wschodniej części mapy. O godzinie 8 przejęliśmy jeden z pojazdów Aurory i na tym miał się skończyć nasz wyjazd. Przejęcie o godzinie 9 kolejnego wozu wzięła na siebie inna ekipa, na którą natrafiliśmy podczas obrony punktu gdy my wracaliśmy na parking. Przyjeliśmy na siebie atak Zielony odciążając obrońców. Kulki latały w te i we wte w dużych ilościach, a atak udało się zneutralizować w całości. To była ostatnia rzecz jaką zrobiliśmy w ramach MARSH Aurora.

Podsumowując:

– w grze byliśmy prawie non stop od 6 w sobotę do 9 niedzielę;

– każdy z naszej trójki miał około 40 km w nogach;

– każdy z nas spał w tym czasie mniej niż 2 godziny;

Czy było warto? Krótka odpowiedź – tak. Czy pojedziemy na drugą edycję? Z relacji po grze wynika, że taki typ gry pojawi się znów w kalendarzu i my znów dołączymy do zabawy

Co do poprawy? Na pewno nocna część gry w czasie której niewiele się działo i nie było spektakularnych zadań. Druga rzecz to dopuszczenie nocowania na parkingu, które trochę popsuło grę. HQ Zielonych było przez to 3-4 razy mniejsze od naszego, co pozwalało na nocleg kilkudziesięciu osobom (30-40 mniej więcej) a nie całej stronie. Możliwość wzięcia czegoś z parkingu bym zostawił, ale trzymałbym scenariuszowo nocleg wszystkich graczy w HQ.

WIKTOR.